Książka, która nas pogodziła DKK

  • Kategoria: Archiwum2015

Dyskusyjny Klub Książki działa prawie cztery lata. I nie zdarzyło się, żebyśmy w tym czasie byli zgodni w ocenie książek. Aż do wczorajszego spotkania i rozmowie o „Niebku” Brygidy Helbig, książce, która znalazła się wśród finałowej siódemki Nagrody Literackiej NIKE w 2014 roku. Wydawało się nam to prawie niemożliwe, ale ta powieść pogodziła wszystkich, chociaż mamy bardzo różne gusta czytelnicze. o dziwo, jednogłośnie uznaliśmy ją za książkę świetnie napisaną, oddającą zbiorowe doświadczenia, trzymającą w napięciu, choć z pozoru jest to zwykła saga rodzinna. Opowiada ją Marzena: córka, wnuczka, prawnuczka. Zbiegają się w niej dwie linie rodziny, obie ze Wschodu, obie doświadczone wojną i okupacją. Próbujące się odnaleźć w rzeczywistości PRL-u. Ojciec Marzeny pochodzi z „galicyjskich Niemców” osiadłych w Bieszczadach w XVIII wieku, rodzina matki wywodzi się z Nowogródka. Bardzo nam się podobało, że powieść można było rozpatrywać na wielu płaszczyznach. Dyskutowaliśmy o jednostce (a raczej rodzinie) uwikłanej w wielką historię (Hitler jako Baba Jaga karmiąca Jasia i Małgosię, czyli młodych Niemców, żeby wyhodować sobie mięso armatnie). Zajmowaliśmy się pytaniem: do czego potrzebna nam pamięć o przodkach? Czy jest tylko tytułowym „niebkiem”, czyli zabawą w kolorowe skarby zakopywane w ziemi? Czy też może przybierać postać „nieboszczyka, trzymającego nas za rękę” i niepozwalającego wyjść z ciemnego pokoju? Dyskutowaliśmy o narodowej tożsamości: czy istnieje coś takiego jak niemiecka lub polska krew? O pozornej homogeniczności polskiego narodu. Zainteresowała nas cienka granica między fikcją a prawdziwymi rodzinnymi wspomnieniami, przy założeniu, że pamięć o dzieciństwie da się zweryfikować. Niezależnie od poruszanych powyższych kwestii, powieść jest tak kapitalnie skonstruowana, że powracają smaki dzieciństwa, niezależnie od wieku czytającego. Podziwiałam mądrość autorki, dla której „Niebko” ma być przeciwieństwem tego, czym było „Requiem” dla Mozarta. Pamięć o przodkach, nawet pokręcona, utajniona, ma dawać siłę, nie zabijać. Czas odnaleźć wśród traumatycznych przeżyć własne „niebko”.