Przyjemność rozwiązywania łamigłówki, czyli warsztaty z Masłowskiej na DKK

  • Kategoria: Archiwum2015

Czy można czerpać przyjemność z czytania sztuki, napisanej sztucznym, często niepoprawnym językiem, rojącej się od wulgaryzmów, naszpikowanej nowomową rodem z reklam? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że dyskusja na ten temat może Masłowskaprzynieść mnóstwo satysfakcji i radości. W tym miesiącu uczestniczki DKK zaryzykowały i jak same mówiły, sięgnęły po książkę, do której nigdy by nie zajrzały. Po pierwsze: jest to sztuka teatralna. Po drugie: kto by chciał czytać utwór, który nie ma fabuły, a z bohaterami dramatu w żaden sposób nie można się utożsamić? Namawiając więc do analizy tekstu młodziutkiej Doroty Masłowskiej „Między nami dobrze jest” nie miałam pewności, czy dobrze zrobiłam i na czerwcowe spotkanie DKK szłam pełna obawy. Jednak nasz eksperyment udał się nadzwyczajnie. Marek Pruchniewski, wykładowca w Szkole Laboratorium Dramatu, kilka dni wcześniej określił dramat Masłowskiej, jedną z najważniejszych sztuk XXI wieku. Spróbowaliśmy więc dociec, dlaczego niektórych czytelników może fascynować twórczość tej pisarski. O co w tym wszystkim chodzi? Wyszłyśmy od pytania, kto lub co jest prawdziwym bohaterem sztuki „Między nami dobrze jest”. Jak się okazało, wcale nie Mała Metalowa Dziewczynka, Halina czy Osowiała Staruszka. Prawdziwym bohaterem jest tu język, zróżnicowane monologi przedstawicielek trzech pokoleń. Elegancka, nieco sentymentalna, przedwojenna polszczyzna, slogany zaczerpnięte z kobiecych magazynów lub reklam oraz slang internetowy. Rozmawiałyśmy o kalekiej rzeczywistości, którą autorka próbuje oddać za pomocą groteskowo przerysowanego kalekiego języka. Języka przypominającego eksperymenty poetów lingwistów. Doszłyśmy do wniosku, że świat ukazany w sztuce jest tylko scenariuszem powstającego na naszych oczach absurdalnego filmu „Koń, który jeździł konno”. Dyskutowałyśmy o języku sztuki, gazet, reklam, który żeruje na nas i nie tyle służy komunikacji, co nakłania nas do konsumpcji. Im bardziej bezmyślnej, tym lepiej. Nie spodziewam się, że uczestniczki DKK będą odtąd zaczytywać się w Dorocie Masłowskiej, ale zostały uchylone drzwi do innego, tajemniczego świata, który składa się z języka, konwencji literackich i zabaw nimi. Jestem pełna podziwu dla naszych pań, którym nie zabrakło odwagi, żeby spróbować rozwiązać literacką łamigłówkę.