Oryginalna misa Hitlerjugend a tajemnica schronu w Greiserówce

  • Kategoria: Archiwum2012

Spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Mosińskiej Bibliotece poświęcone książce Catherine Epstein „Wzorcowy nazista. Arthur Greiser i okupacja Kraju Warty” miało nietypową formułę. Połączone było z wernisażem wystawy pracowni plastycznej MOK-u „Jeziory. Z historią w tle”, zorganizowanym przez p. Joannę Janecką-Rembowską oraz dwoma prelekcjami dotyczącymi rezydencji hitlerowskiego namiestnika. P. Wanda Bech – „korespondent wojenny”, której publikacje na temat Greiserówki od lat ukazują się w prasie; i p. Irena Piotrowska – przez 30 lat związana z prewentorium – skoncentrowały się na próbie wyjaśnienia tajemnicy schronu przeciwlotniczego, z dużym prawdopodobieństwem wybudowanym przez gauleitera (Greiser posiadał dwa takie schrony w mieszkaniach w Gdańsku i Poznaniu). Panie zapowiedziały swoją wyprawę w poszukiwaniu tajemnicy budowli w Jeziorach.

Goście i członkowie DKK podzielili się mnóstwem osobistych wspomnień i ciekawostek związanych z postacią namiestnika i z jego siedzibą. Punktem kulminacyjnym spotkania, który wprawił nas w podziw i rozbawienie, było wręczenie przez pana Tomasza Jaksia pani Bech wielkiej, aluminiowej misy skradzionej w 1945 r. z byłej siedziby władz Hitlerjugend. Jeden z akwarelowych obrazów przedstawiający Greiserówkę, którego autorką jest p. Danuta Helak, został podarowany drugiej prelegentce, która pokazując zasłoniętą żaluzję w oknie od „swojego” pokoju, mówiła o latach, podczas których zajmowała się chorymi dziećmi przebywającymi w prewentorium.
Po prelekcjach dyskusja potoczyła się w trzech kierunkach: czy warto zbrodniarza hitlerowskiego, inicjatora rozwiązania „kwestii żydowskiej” zaszczycać pisaniem jego biografii; jak możliwy był tak przerażający rozziew pomiędzy życiem osobistym i przestępstwami nazisty; oraz na temat wad i zalet amerykańskiej publikacji (autorka wydobyła na światło dzienne listy Greisera z celi śmierci pisane do żony). Kończąc dyskusję o gauleiterze i jego rezydencji czuliśmy niedosyt – z pewnością nie wyczerpaliśmy tematu – oczywiście czekają na nas skarby z niezbadanego schronu. Nie znalazło też odpowiedzi powracające jak refren uporczywe pytanie: dlaczego obiekt w Jeziorach, który przez lata służył dzieciom, nie tylko nie spełnia swej poprzedniej funkcji, ale nawet nie jest dostępny dla ogółu zwiedzających?