"Gdybym wygrała milion, kupiłabym sobie dworek w Polwicy"

  • Kategoria: Archiwum2012

Fotorelacja z wycieczki Dyskusyjnego Klubu Książki i Klubu „Belfer” szlakiem bohaterów książki „Marianna i Róże”

Wycieczka wiodła szlakami rodziny Jasieckich po dworkach i kościołach w Wielkopolsce. W autokarze panie: Maria Żabińska, Wanda Sikorska, Jolanta Ossowska i pan Tomasz Jakś wprowadzili nas w klimat książki, relacjonując sytuację polityczną przełomu XIX i XX wieku oraz wybierając odpowiednie fragmenty lektury.

Pierwszym przystankiem była Polwica, majątek Marianny, nabyty z pomocą Emilii Szczanieckiej - w tamtych czasach ziemię w Wielkopolsce kupowali w wielkich ilościach Niemcy, a tutejsi działacze społeczni pomagali w wykupowaniu majątków dla Polaków, tak, aby jak najwięcej ziemi znajdowało się w rękach polskich. Wówczas był to kwitnący majątek. Po wojnie powstał tu PGR i to był początek końca tego pięknego miejsca. Dwór i zabudowania gospodarcze znajdują się w opłakanym stanie, trzy piękne stawy są brudne, park zarośnięty. Jak dowiedzieliśmy się w pobliskim sklepie, dworek jest obecnie własnością Agencji Rolnej. Panią Kamilę Grzelczak nie zraziło obecne zapuszczenie Polwicy, zapaliła się nawet do jej kupna, oczywiście pod warunkiem wygrania okrągłej sumki np. w totolotka.
Następnie zwiedziliśmy modrzewiowy kościółek we wsi Śnieciska, stanowiący parafię Marianny. Pomimo wyjazdu księdza i choroby kościelnego, nasze panie spowodowały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, że mogliśmy wejść do środka i podziwiać piękny malowany sufit przedstawiający św. Marcina na białym koniu oraz stary konfesjonał, przy którym zapewne spowiadała się Marianna z rodziną.
Na zewnątrz czekała na nas sesja zdjęciowa w energetycznie czerwonych makach.
Już po kwadransie mijając w czerwcowym słońcu pola pełne żółtego łubinu oraz zielonych kłosów zbóż wymieszanych z chabrami, dostaliśmy się do świątyni w Mądrych. Do tego wybudowanego na wzgórzu kościoła słynącego z cudów Matki Boskiej Mądrskiej, pielgrzymowała Marianna z najstarszymi córkami w podzięce za uzdrowienie Stefci. Proboszcz opowiedział nam z zacięciem gawędziarskim historię tego miejsca.
Po przestronnym dworze w Ostrowieczku, obecnie odnawianym, należącym kiedyś do rodziny Jasieckich, oprowadzał nas bardzo miły pracownik p. Wojcecha Mroza – obecnego właściciela. Byliśmy jedną z pierwszych (jeżeli nie pierwszą) wycieczką, która zwiedziła dworek od piwnic po strych.
Odpoczęliśmy i posililiśmy się w Vilii Naturze, czyli stuletnim dworze, w których mieści się hotel, restauracja z salą biesiadną i weselną, centrum konferencyjne i stadnina koni. Całość jest malowniczo położona nad Jeziorem Dolskim.
Na zakończenie wstąpiliśmy na cmentarz, gdzie pochowana jest mama Marianny, Róża z Hoppów Malinowska. Pod pomnikiem nagrobnym - kopią rzeźby Thorvaldsena przedstawiająca Chrystusa - zapaliliśmy znicze. W drodze powrotnej czekała nas jeszcze jedna atrakcja – konkurs ze znajomości treści książki Fedorowicz i Konopińskiej – którego pomysłodawcą był pan Tomasz Jakś. Dyplomy uznania i nagrody zdobyły panie Wanda Sikorska, Irena Rydian i Balbina Tarczyńska.
I to był już koniec wycieczki – przyjechaliśmy do Mosiny, gdzie powitały nas pierwsze krople zaczynającej się burzy.