Szlakiem Klaudyny Potockiej - wycieczka Dyskusyjnego Klubu Książki

  • Kategoria: Archiwum2014

W mglistą sobotę 18 października wybraliśmy się na kolejną wycieczkę DKK działającego przy Mosińskiej Bibliotece Publicznej. Skąd się wziął pomysł na akurat ten szlak? Był to skutek oczywistego zainteresowania historią najbliższego regionu, zajmującej prelekcji pani Magdy Olejniczak na temat życia Potockiej oraz lektury „Promienna” Dionizy Wawrzykowskiej-Wierciochowej. Na tej wycieczce nic jednak nie było oczywiste. Jak choćby fakt, że ciekawsze od pałacyków, dworków i kościołów wielkopolskich było spotkanie z ludźmi, których losy splotły się z tymi budynkami i miejscowościami. Na przykład Trzebaw. Powitała nas ciekawa postać, emerytowana nauczycielka, była dyrektorowa, która prawie dwadzieścia lat mieszkała w dworku, w którym Klaudyna Potocka zamieszkała po ślubie z Bernardem Potockim. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dworek i dobrze utrzymany piękny park z aleją kasztanowców tętnił życiem, należał wówczas do PGR-ów. Obecnie jest własnością Agencji Nieruchomości Rolnych, a dzierżawca nie dba ani o zabytkowy dworek, ani o otoczenie. Przewodniczka, z zamiłowania pedagog, historyczka i znawczyni poezji, oczarowała nas swoją osobowością. Pani sołtys opowiadała, jak „przyłapani” na czynie społecznym Trzebawianie musieli tłumaczyć się dzierżawcy, dlaczego porządkują zarośnięte otoczenie przed rozsypującym się murem. Wysłuchaliśmy opowieści o chłopaku Marianie Kuiku, którego w 1944 roku, urządzając prowokację, powiesili we wsi Niemcy. Znalazł się naoczny świadek tych zdarzeń, 10-letni wówczas chłopak, który podzielił się z nami swoimi wspomnieniami. Po parku w Konarzewie i okolicach pięknego pałacu z XVII wieku, w którym szczęśliwe dzieciństwo spędziła Klaudyna, oprowadzał nas administrator majątku. Ten pałacyk gościł Napoleona Bonaparte, a Adam Mickiewicz, przyjaciel Klaudyny, bywał tu kilkakrotnie. Dzisiaj pałacyk jest w rękach prywatnych, po tym, jak Czartoryscy sprzedali majątek. Na szczęście właścicielka odremontowuje zabudowania, a my uzyskaliśmy zaproszenie do zwiedzenia wnętrz po zakończeniu prac. Pożyczyliśmy od naszego przewodnika książkę o pałacyku Konarzewskim z wpisem Czartoryskich. Wstąpiliśmy też do stojącego naprzeciw kościoła, wybudowanego w stylu późnogotyckim. Od miejscowej pani dowiedzieliśmy się, że tu spoczywa ciało Klaudyny, sprowadzone z Paryża, ale ksiądz nie potwierdził tej informacji. Następnym przystankiem było Sanktuarium Matki Boskiej w Stęszewie. I obiad w urokliwym Zielonym Zakątku wśród lasu nad brzegiem jeziora Lipno. Zakończyliśmy wycieczkę we wsi Łódź, gdzie w historię tutejszego drewnianego kościoła z murowaną kaplicą Potockich wprowadził nas ksiądz Tadeusz, urodzony gawędziarz. Dodam jeszcze, że w autokarze opowiadaliśmy sobie ciekawostki, dotyczące zwiedzanych miejsc. Czy warto pojechać na wycieczkę po najbliższej okolicy? Przecież wszyscy ją znają. Okazuje się jednak, że na takiej wyprawie można jeszcze wiele się nauczyć, a przy tym wesoło spędzić czas.