Syrenia płetwa

  • Kategoria: Proza

Tekst przekazany 28.04.2008

Wiecie że każde dziecko zostaje czasem same w domu. Ja też zostałem i miałem pewną przygodę, która jest związana z wyobraźnią; posłuchajcie sami jeśli nie wierzycie. 

 

Rozdział 1    Aratopia 

Nikogo nie było w domu tylko ja. Usłyszałem dziwny huk i zobaczyłem światło. Dochodziło ono ze starej książki. Czułem że ogarnia mnie strach i cierpienie. Wszystko minęło kiedy obudziłem się na łące pośród kwiatów i owadów. Obudził mnie dziwny jeleń i wodna nimfa. Zapytałem gdzie jestem. W krainie o nazwie Aratopia. To ty na pewno jesteś ostatnim potomkiem wojowników którzy mają ochraniać naszą krainę. Co? Ja? Na pewno nie. Jestem tylko zwykłym chłopcem z rzeczywistości. Rzeczywistość co za plugawe słowo - powiedziała oburzonym tonem nimfa. A wy w ogóle kim jesteście? Ja jestem złotym jeleniem i nazywam się Aron. A ja jestem nimfą wodną i nazywam się Lili. Ja jestem Łukasz nie dokończyłem zdania bo Lili mi przerwała. Mówią coś o złym dżinie Tartufie i jego złych pomocnikach. Ty musisz nas przed nim uratować wtrącił Aron. Ale co mam zrobić powiedziałem. Musisz umieć panować nad mieczem i znać sztuki walki.

Rozdział 2    Walka z Tartufem

Trening zaczynamy od jutra a teraz się wyśpij. Co wyśpij! muszę wracać do domu. Zapomnieliśmy ci powiedzieć że tu czas płynie inaczej. Wasza ziemska godzina to u nas miesiąc. Przerwę to opowiadanie bo wiem co myślicie to nie dorzeczne żeby był inny świat. Ja też byłem zaskoczony. Ale teraz wracajmy do książki. Muszę przyznać spało mi się dobrze; kiedy obudziłem się rano zauważyłem że Aron jest już na dworze i szykuje dla mnie zadanie. Podszedłem do niego, a on od razu zaczął mi opowiadać o zadaniu. Miałem zdobyć kamień mitycznej postaci o imieniu Cerber. Miał on mi pomóc pokonać Tartufa. No cóż, zdobycie kamienia było łatwe ale bardzo trudno było opanować jego moc. Kiedy już miałem pełną kontrolę nad kamieniem, ruszyłem do boju z Tartufem. Tartuf był wielki i potężny, cały czas śmiał się szyderczo. Powiedział ze śmiechem na ustach i co przyprowadziliście mi tu kolejnego potomka królewskiego rodu. Wtedy mój kamień się zaświecił i trafił Tartufa prosto w serce. Jak wiecie miał służących którzy rozpłynęli się razem z nim. Nie zamykajcie książki bo to nie koniec moich przygód.

Rozdział 3    Spotkanie i śmierć

Rano Lili zaprowadziła mnie do swojego przyjaciela Alana. Alan był zabawny i szarmancki wobec Lili. Wspomniał coś o goblinach które go śledzą .Mówił że mam je pokonać . Jak dla mnie to za dużo emocji jak na jeden tydzień. Ruszyłem z Lili do kryjówki goblinów nad wodospadem. Kiedy tam dotarłem zauważyłem że mają jakiś miecz w ręku. Niestety zauważyli mnie. Ich przywódca o imieniu Tobi ruszył na Alana i trafił go mieczem prosto w serce. Dla Alana nie było ratunku. Ja byłem rozdarty między rzeczywistością a fikcją. Pierwszy raz widziałem jak ktoś umiera. Wyobraźcie sobie mój ból i cierpienie.

Rozdział 4    Gryf i ja

Kiedy słońce rozjaśniało każdy ciemny kąt pokoju postanowiłem wybrać się na małą wycieczkę po Aratopii. Wyszedłem przez okno żeby nie obudzić Lili i Arona. Po pewnym czasie doszedłem do małej groty, którą postanowiłem zwiedzić. Nie było w niej komfortowo ani luksusowo; więc chciałem wyjść. Ku mojemu zdziwieniu drogę zablokował mi dziwny stwór. Przypomniałem sobie że widziałem jego obrazek w książce o mitologii. To był Gryf czyli pół lew pół jastrząb. Nie wiem dlaczego ale mnie nie zaatakował. Zauważyłem że ma drzazgę w prawej nodze. Wyciągnąłem ją bez wahania. Wtedy on wziął mnie na grzbiet i poleciał nad chmurami do znanej mi górki na której się obudziłem gdy wylądowałem w Aratopii. Latanie na gryfie było moim największym przeżyciem w całym moim życiu. No cóż, było późno, musiałem wracać do domku Lili i Arona. Czułem że jeszcze spotkam tego gryfa. Po powrocie do domu opowiedziałem wszystko moim przyjaciołom. Aron powiedział, że w Aratopii może się wszystko zdarzyć.

Rozdział 5    Syreni problem

Rano Aron powiedział, że w Aratopii wykryto, że syreny zaczynają się ukrywać przed jakimś goblinem. Postanowiłem to sprawdzić. Droga była długa; po dotarciu na miejsce poczułem ulgę. Już na lądzie czekała na nas syrena. Była piękna. Miała długie blond włosy i ogon pokryty łuską. Powiedziała nam tylko: pełnia księżyca. Okazało się że pełnia źle wpływa na syreny i ludzi znajdujących się w Aratopii. Co? Zapytałem ze zdziwieniem. Na ludzi? Tak. Odpowiedziała Lili. Musimy tu poczekać aż pełnia minie. Niestety spojrzałem na światło księżyca. Wtedy z nie wiadomych powodów zacząłem panować nad wszystkimi postaciami wody czyli nad wodą; lodem; wrzątkiem. Podobno rozwaliłem pół lasu; szkoda że tego nie pamiętam; wiem tylko, że boli mnie głowa i muszę się położyć.

Rozdział 6    Rozstanie z Aratopią i powrót do domu.

Wieczorem dowiedziałem się że muszę wracać do domu. Dlaczego teraz? Bo u was już minęła godzina powiedział spokojnie Aron. Lili przecież ja miałem być wojownikiem. Pokonałeś już wszystkich wrogów więc nic tu po tobie. Posłuchaj Łukaszu, wyobraźnia nigdy cię nie opuści. Po tych słowach zaczęło mi się kręcić w głowie. Po chwili obudziłem się u siebie w domu. Zrozumiałem że Aratopia była wytworem mojej wyobraźni. Pewnego razu kolega powiedział mi, że mam za bardzo bujną wyobraźnię i że jej nadmiar może mieć złe skutki.

To koniec Aratopii. Ale rozwijajcie wyobraźnię poprzez czytanie książek.