Miłosne szczęścia okruchy

Miłosne szczęścia okruchy

„Miłosne szczęścia okruchy...” (1 marca 2012 r.) - najlepszy tekst plebiscytu

O miłości współcześnie i na (nie)poważnie

Miłość. Rzecz wszechobecna, jak ptasia grypa. Co można o niej powiedzieć? Praktycznie nic. Miłość to miłość. Uciążliwe uczucie, które 14 lutego wywierca sporą dziurę w portfelu, gdyż wg ankietowanych im większy prezent tym większe uczucie. Co tam malutkie karteczki, najlepiej wywiesić bilbord przy autostradzie. Na nic zdają się również pluszowe misiaczki, bliską osobę bardziej uszczęśliwi słoń z różową kokardką, którego można by codziennie wyprowadzać na smyczy, by sąsiedzi widzieli jak bardzo jest się kochanym. Cóż, gorzej gdy słonik miewa problemy z żołądkiem, ale to już inna sprawa… Tak oto wygląda dziś miłość, a jeśli jest inaczej znaczy, że to tysięczny odcinek kiczowatej brazylijskiej telenoweli, którą zachwyca się cała rzesza wiernych fanek, rzadziej fanów.

Dobrze, tylko to uczucie nie bierze się z powietrza, na szczęście inaczej co po niektórzy wybraliby życie na Marsie by nie oglądać na żywo scen z Mody na Sukces każdego dnia. Aby mówić o typowej miłości potrzebne są nam dwa modele. Kobieta i mężczyzna, choć przedstawiciele tego samego gatunku, mają całkiem odmienne poglądy na sprawy sercowe oraz walentynki.

U kobiety wyglądałoby to mnie więcej tak:

Halooo?? Mariolka??? No hej, siedzisz???? Nie?? To lepiej usiądź bo zaraz powiem ci taką bombę, że padniesz. Co?? Że w pracy jesteś??? To nic ja mam wolne. Siedzisz już??? Ok. to słuchaj. No normalnie, tej nie wiem jak mam ci to powiedzieć. No normalnie jazda bez trzymanki mówię ci, tej… Nie no... Znasz Konrada??? Nie, nie tego księdza. Tego innego Konrada. Nie, nie tego. Innego. Tego fajnego. No tego, co się jak Brad Pit odstrzelił. No, no takiego samego jak on, ale innego. No mówię ci, że jego. Znasz???? Na pewno znasz. No. Co?? I co?? A nic, spojrzał się na mnie no mówię ci, tej patrzyłby dłużej niż dziesięć sekund, ale miał zielone na przejściu. Nie bujam Mariolka, coś ty głupia??? To na pewno miłość, chciał zaprosić mnie na dyskę, mówię ci. No, no ok., dobra pogadamy później, buziaczki.

Co do mężczyzny wyglądałoby to tak:

No hej stary, jaka jest ta twoja laska?

Ładna…

Stwierdzenie to oczywiście wyjaśnia nam wszystko.

Jak w takim obrocie spraw można mówić o zakochaniu, a co dopiero o miłości, nie mam pojęcia i prawdę mówiąc nie chcę tego wiedzieć. Cóż, na tym mogłabym zakończyć pogadankę jednak zapewne zgodzicie się ze mną, że warto wiedzieć jeszcze co takiego najlepiej dać kobiecie bądź mężczyźnie w dniu 14 lutego.

Zacznijmy od kobiety, która zapytana odpowiada jednym tchem:

Różowe szpilki, futro z norek, nowe kosmetyki, torebkę z krokodyla, czerwony kabriolet, samolot na zakupy…. Hmmm… Sukienkę od Armaniego, bilety do kina, basen w ogródku, pudelka, płaszczyk na wiosnę, nowe kozaczki, jacuzzi…

W tym momencie głowa mężczyzny nie jest w stanie odebrać więcej informacji, nie myśląc nawet o jego portfelu.

W takim razie co on by chciał na walentynki? Zobaczcie:

Misiuuuu, co chciałbyś na Walentynki????

Spokój…

Prezent naprawdę przydatny.

Cóż, nic dodać nic ująć. O miłości wiemy tyle, że nic o niej nie wiemy i trudno się temu dziwić. Przy tak zróżnicowanych poglądach… Mam nadzieję, że moja pogawędka przybliżyła wam nieco temat miłości po obu stronach barykady, co będzie na pewno przydatne za rok. Choć nie wiadomo czy w przyszłym roku kupienie słonia będzie wciąż modne, czy nie przerzucimy się na samoloty albo wieloryby… Okaże się…

Joanna Tomaszewska
kl. 3a
Gimnazjum nr 1 w Mosinie