Kącik literacki

Kryminał z Mieczewem

Konkurs literacki KRYMINAŁ Z MIECZEWEM Stowarzyszenia Miłośników Mieczewa (4 października 2014 r.).

Trzepot skrzydeł ćmy

Dziwak. Tak go nazwaliśmy, jak tylko pojawił się we wsi. Swoją drogą, nigdy nie przypuszczałbym, że taki sławny pisarz wybierze na swoje, jak mu się wtedy wydawało, miejsce na ziemi, właśnie Mieczewo. Spośród wszystkich małych podpoznańskich miejscowości agencja nieruchomości wybrała dla niego osadę Mieczewo. Było to dla nas, aborygenów, równie nobilitujące, co dziwne. A nawet ekscentryczne, ale który artysta nie jest na swój sposób ekscentryczny? Zadawałem sobie tylko ze znajomymi pytanie, czego on tutaj mógł szukać wśród tych lasów i mokradeł? Natchnienia? Podejrzewaliśmy nawet, że chce się tu ukryć przed czymś, albo przed kimś... Może przed żoną i gromadą bachorów? Albo przed paparazzi, którzy w wielkim mieście czyhają na niego nawet wtedy, gdy idzie do miejskiego szaletu, albo gdy po prostu kupuje w kiosku gazetę i papierosy? Zresztą, nawet jeśli, to dziwak. Szaleniec. A może właśnie nie?

Czytaj więcej: Trzepot skrzydeł ćmy

Morderca w masce

Był grudzień, zbliżała się Gwiazdka. Promienie wschodzącego słońca majaczyły na horyzoncie. Zmarznięci ludzie spieszyli się do pracy ślizgając się na ośnieżonych chodnikach i marząc o gorącej kawie. Przykryte puchem Mieczewo zapadało w zimowy letarg. Pan Mieczysław z trudem przekręcił klucz w zlodowaciałym zamku od furtki ogrodu różanego na końcu ulicy Lipowej. Ogródek należał do pani Bożeny Sroczyńskiej, bardzo miłej, białowłosej staruszki od lat mieszkającej samotnie w małym ceglanym domku z wiecznie skrzypiącymi okiennicami. Jej pasją było (prócz wyszywania koronkowych serwetek) pielęgnowanie gąszczu krzewów dzikich róż otaczających miniaturowy budynek.

Czytaj więcej: Morderca w masce

Osada

W tym miejscu niewiele się działo. Każdy wiedział wiele o innych, mniej o sobie. Całością zarządzał sołtys dla którego jak to mawiał wszystko jest ważne. Organizował zebrania, pikiety byleby tylko zyskać kolejne głosy na następne wybory a te były bardzo blisko. Chodził więc od chałupy do chałupy, zasiadając często przy suto zastawionym stole, w tle skwierczało drewno z kominka , tańcząc iskrami jedna przed drugą, roztaczając swoiste ciepło. Społeczność łaknęła każdej obietnicy, wierząc, że to właściwy człowiek na odpowiednim miejscu.

Czytaj więcej: Osada

Wiejskie niebo

Opowiadanie zdobyło III nagrodę w  konkursie literackim "Kryminał z Mieczewem"


Pewien letni poranek jakich wiele już było w tym roku. Paweł, leniwie się przeciągając otworzył oczy, desperacko próbując przypomnieć sobie wydarzenia ostatniego wieczoru. Jakby przez mgłę widział ludzi, którzy bawili się u niego na ostatniej domówce. Dziewczyny, faceci, nie wszystkich zdołałby wymienić z imienia i nazwiska. Ot tak to już bywa, zapraszasz Xsa, a on zaprasza niby to za twoją zgodą Ygreka i Zetkę.

Czytaj więcej: Wiejskie niebo

Bez śladu

-Chwila, chwila! Co to za historia? Jakie porwania? Czy możecie mówić po kolei?!

Sierżant na daremne próbował przekrzyczeć zgraję rozhisteryzowanych i kompletnie przemoczonych nastolatek, opadł bezsilnie na fotel i badawczo przyglądał się dziewczynom. Wszystkie bez wyjątku wyglądały na nieletnie, wszystkie ubrane zbyt lekko jak na temperaturę panującą na zewnątrz, ale ubrane schludnie, raczej trzeźwe...

Czytaj więcej: Bez śladu

Kryminał

Opowiadanie zdobyło II nagrodę w  konkursie literackim "Kryminał z Mieczewem"


Zielony samochód dostawczy powoli toczył się leśną drogą. Basia obserwowała ją zza krzaków i po prostu czuła, że jest świadkiem czegoś nietypowego. Coś w tym aucie było złowrogiego, wygaszone światła (nie wiadomo po co, i tak nie był przez nie mniej widoczny o godzinie 12 w południe), przyciemniane szyby, to ślimacze tempo… Nagle auto zatrzymało się, jakieś 200 metrów od ukrytej Basi. I, niestety – jej córki Aurelki, pyskatej, rezolutnej pięciolatki. Aurelka już dawno zorientowała się, że coś jest na rzeczy, być może też nie spodobało jej się auto, albo po prostu nieczęsto widuje się własną matkę zastygłą w krzakach z wypłoszonym wyrazem twarzy.

Czytaj więcej: Kryminał

Mieczewo - tam i z powrotem

Był rok 1650 Anno Dominium. Grudniowy poranek i towarzyszący mu chłód dawał po kościach. Wstające słońce odbijało promienie od zalegającego wszędzie śniegu, jakby próbowało przedostać się przez niego i ogrzać skutą zimnem ziemię. Jakby tak przystanąć i popatrzeć na cały ten obrazek i na śnieżną czapę która przykryła drzewa świerkowe, to widok nawet bajkowy był.. Po chwili spiąłem konia i pogalopowałem na przód.

Czytaj więcej: Mieczewo - tam i z powrotem

Człowiek znikąd

Opowiadanie zdobyło I nagrodę w  konkursie literackim "Kryminał z Mieczewem"


Rok 2014 – Mieczewo w gminie Mosina, lato w pełni. Na szczęście zelżały niedawne nieznośne upały. We wsi, jak co dzień, mieszkańcy wstawali do swoich obowiązków. Poszczekiwały psy, pokrzykiwały bawiące się dzieci. Gospodynie domowe plotkowały przed sklepikiem po zrobieniu codziennych zakupów.

Czytaj więcej: Człowiek znikąd