Czy mogę zapobiec apokalipsie - DKK styczeń 2017

  • Kategoria: Aktualności (dla dorosłych)

O debiucie dla dorosłych norweskiej pisarki dla dzieci Mai Lunde, zrobiło się głośno jeszcze przed oficjalną premierą książki. Myślę, że słusznie. Zgadzam się z Katarzyną Mizerą z magazynu „Joy", że "Historia pszczół" to "plaster miodu na stęsknione dobrej literatury dusze".

Tytuł „Historia pszczół” może być mylący, bo mimo że owady są równoprawnym bohaterem książki, jest to opowieść o kierunku, w którym zmierza nasza ludzka cywilizacja. Trzy prowadzone naprzemiennie wątki, składają się w zgrabną i bardzo ciekawą całość, której spoiwem są pszczoły: dziewiętnastowieczna Anglia i pierwsze próby skonstruowania nowoczesnego ula; Ameryka współcześnie i pszczelarz, który mierzy się z katastrofą Colony Collapse Disorder, czyli zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej; oraz koniec dwudziestego pierwszego wieku w Chinach i ręczne zapylanie drzew. Książkę jest połączeniem kilku gatunków: powieści apokaliptycznej, psychologicznej, ekologicznej i moralitetu, dzięki któremu zyskuje wymiar uniwersalny. Mimo że temat jest mroczny, dotyczy w końcu globalnej katastrofy, to jak przystało na autorkę książek dla dzieci, daje ona czytelnikowi iskierkę nadziei. Na zrozumienie, że ludzkość jest cząstką większego ekosystemu i że nie można długo bezkarnie naruszać równowagi w przyrodzie. Oraz że próba kontroli i zapanowania nad światem musi skończyć się fiaskiem. Dla mnie, wychowanej w duchu zachodniej kultury z jej skupieniem się na jednostce, otwierającym doświadczeniem było porównanie społeczności pszczół, nastawionej na przetrwanie całego ula z naszą cywilizcją. Okazuje się, że mamy bardzo wiele punktów stycznych ze światem owadów. Lektura była też pretekstem do zastanowienia się nad odpowiedzialnością pojedynczego człowieka za katastrofę ekologiczną. Czy my, ja mogę zrobić coś pożytecznego dla środowiska? Czy jestem w stanie małymi krokami wprowadzać drobne korekty w swoje życie? Takie jak niekoszenie całego trawnika wokół posesji (dziko rosnące rośliny są pożywieniem dla pszczół i trzmieli, leżące przez zimę liście stają się domem dla wielu organizmów), budowanie „hotelików” dla owadów, korzystanie z rowerów zamiast samochodów… Wzrost świadomości ekologicznej w wielu krajach doprowadził w końcu do zmiany polityki i polepszenia jakości powietrza, którym oddychamy. Czas na Polskę! Apokalipsa może przyjść (lub już przyszła) w sposób niewidowiskowy i prawdopodobnie będzie za nią odpowiedzialny człowiek, a nie meteoryt lub kosmici. Być może wystarczy zmiana klimatu, monokultury, pestycydy, a znikną owady zapylające, powodując brak pożywienia. Będzie to koniec historii. Na szczęście nie koniec świata.