Spotkanie z „Człowiekiem Księgi”, czyli wypad DKK w Góry Złote

  • Kategoria: Aktualności (dla dorosłych)

„Czas podróży to najważniejszy z czasów” jak przekonują pisarze. Dyskusyjny Klub Książki ma na swoim koncie setki przegadanych godzin, wycieczek, spotkań z ciekawymi ludźmi, nawet pewne śledztwo literackie. Ale takiego niezwykłego wypadu jeszcze nie przeżyliśmy.

Bo czy można sobie wyobrazić bardziej inspirującą sytuację od tej, gdy pisarz, instruktor taternictwa, animator kultury, pomysłodawca Przeglądu Filmów Górskich, inicjator Mistrzostw Świata w Jedzeniu Jajek na Twardo w jednej osobie zaprasza nas do swojej grillowej chatki w Górach Złotych, przygotowuje ucztę z marzeń łasucha, zapewnia niezapomniane atrakcje turystyczne i na dodatek prowadzi autorskie spotkanie? Przy czym na szczęście odpadł mi obowiązek moderowania dyskusji, bo pan Zbigniew Piotrowicz jest urodzonym gawędziarzem i „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”. Autor przewodnika wspinaczkowego, redaktor wspomnień „Czas ocalony” i „Wieży Babel” o historii powojennej Kotliny Kłodzkiej, powieści „Moje PAgóry” ma dar zaciekawienia słuchaczy, tak że nawet uczestnicy DKK, którzy literatury górskiej nie zaliczają do swoich ukochanych lektur, ustawili się w długiej kolejce po powieść opatrzoną autografem pisarza. Ujęła nas barwność opowieści, autoironia, humor pana Zbigniewa oraz gościnność jego żony, która w ramach „rekompensaty za ulewę” upiekła dwie blachy aromatycznego drożdżowego ciasta z truskawkami. Długo nie zapomnimy anegdotki o pazurach Pedra czy wspólnego wejścia na wzgórze Cierniak po 214 pątniczych schodach wśród strug deszczu i grzmotów nieodległej burzy, spotkania z pustelnikiem (szkoda, że nie miał malowniczej brody) w kapliczce na szczycie górskim, przeciskania się w szczelinach Jaskini Radochowskiej (niektórzy zaliczyli trasę ekstremalną, ale wszystkich zakasowała pani Ola, która otrzymała dyplom dla najdzielniejszego grotołaza). Dobrze, że poprzedniego dnia zażyliśmy odmładzającej kąpieli w leczniczych wodach źródlanych neobarokowego Zdroju Wojciech, bo bardzo przydała nam się kondycja. Gdyby komuś było mało wrażeń, to mógł wybrać się na poranny bieg po lądeckich PAgórach lub wieczorem pospacerować po zabytkowym Lądku-Zdroju i wpaść do klimatycznych kafejek czy potańczyć przy muzyce wśród ogrodów uzdrowiska. Pan Zbigniew polecił nam również ostatnią atrakcję – spacer wśród chmur w Czechach. Skywalk to wyjątkowy pomost wśród gór połączony z wieżą widokową plus kilka niespodzianek, z których nie tylko dzieci miały frajdę, jak siatkowe rękawy między piętrami czy stumetrowa zjeżdżalnia w stalowej rurze.